statystyki

Dla dobra wspólnego, czyli jakiego? Metafizyka wprowadzana do języka prawa może usprawiedliwić wszystko

autor: Kamil Stępniak10.04.2018, 10:22; Aktualizacja: 10.04.2018, 10:32
ludzie

W wypowiedziach polityków możemy usłyszeć: partia ma legitymizację społeczeństwa, a to suweren jest najważniejszy. W kontekście zmian w Trybunale Konstytucyjnym mówiono: nie może być tak, że wola ludu-suwerena będzie deptana.źródło: ShutterStock

Jeśli niejeden doświadczony prawnik, wybitny filozof, wprawny konstytucjonalista czy zawzięty politolog ma problem z jasnym stwierdzeniem, czym jest dobro wspólne, to co ma powiedzieć przeciętny obywatel?

Koncepcje polityczne można uzasadniać wieloma determinantami zewnętrznymi. Mogą to być zwyczaje, normy prawne czy nawet dobra wola. Dla populistycznych rządów nie ma jednak nic lepszego niż odwoływanie się do koncepcji wyższych, uniwersalnych – rodzących dobre skojarzenia, a także ogólną aprobatę wśród wyborców. Ze względów oczywistych taką koncepcją uniwersalną jest Bóg. Nieważne, że nieco sprzeczny z oficjalnym nauczaniem Kościoła krajowego, nietożsamym z kanonami wiary, a już zupełnie sprzeczny z nauczaniem płynącym obecnie z Watykanu. Ważne, że jest nasz i może być niesamowitym narzędziem socjologicznym do osiągania celów politycznych. Nie o wierze jednak tutaj chcę mówić, ale o ideach, które usprawiedliwiają działania na rzecz tzw. dobra wspólnego. Samo to pojęcie nie jest przecież jednoznaczne.

Co to jest dobro wspólne, zastanawiają się wielcy ludzie tego świata. Jako kategoria normatywna, zawarta przecież w art. 1 Konstytucji RP (Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli), jest niezwykle trudna do uchwycenia. Arystoteles w „Polityce” nazywa właściwym (orthos) i sprawiedliwym (haplos) ustrój polityczny, który służy dobru wspólnemu (koine sympheron). Za ważną kategorię filozoficzną uznali dobro wspólne także Platon i św. Tomasz z Akwinu, traktując je jako punkt odniesienia dla oceny i analizy życia ludzkiego, a także życia społeczności. Również w filozofii nowożytnej znajdziemy wiele odniesień do tej kategorii. Dla przykładu John Locke wskazywał, że celami ludzkiej społeczności są „pokój, bezpieczeństwo i dobro publiczne”. Podobnie David Hume – uznawał sens zawarcia umowy społecznej w osiągnięciu publicznego i wspólnego interesu. Jean Jacques Rousseau uznawał dobro wspólne za fundamentalną zasadę sprawiedliwości. Co ciekawe, wskazywał on, że to właśnie to pojęcie – niedookreślone, nieostre, jak mówimy w prawie – daje nam możliwość odróżnienia władzy legitymowanej od nielegitymowanej.

Idealne i konkretne

Z prawno-konstytucyjnego punktu widzenia możemy zdefiniować dobro wspólne jako tworzenie warunków i osiąganie celów, które przynoszą korzyści każdemu (przyjmując formalną koncepcję Johna Rawlsa). W ujęciu materialnym będzie to kategoria niedookreślona. Dobro wspólne, o jakim mowa w Konstytucji RP, obejmuje obywateli, którzy uczestniczą we wspólnocie, ta zaś ma swoją emanację w państwie (Rzeczypospolitej). Od innych kategorii – zasad konstytucyjnych (zgodnie z dychotomią Dworkina), takich jak np. dobro publiczne (art. 59 ust. 3) czy interes publiczny (art. 17 i art. 22 Konstytucji RP), odróżnia ją to, że jest ona nie tylko nadrzędna wobec innych, lecz także dotyczy wszystkich obywateli.

Jako zasada naczelna dobro wspólne jest powiązane z innymi zasadami i wartościami konstytucyjnymi. W korelacji z ramowymi przepisami najwyższego aktu w państwie jego niedookreślność odgrywa zaś kluczową rolę. Podobnie jako wzorzec kontroli konstytucyjności stanowionego prawa. Dlatego też Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie nieraz starał się doprecyzować ową kategorię dla potrzeb konkretnych spraw. Zaliczał do niej chociażby „ciągłość ładu prawnego”, która stanowi podstawę działania organów państwa (por. wyrok TK z 3 listopada 2006 r., sygn. akt K 31/06, OTK-A, nr 10, poz. 147).


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Elem(2018-04-12 07:11) Zgłoś naruszenie 10

    Kategoria "dobra wspólnego" została dzisiaj sprywatyzowana przez jedna grupę i podlega wyłącznie ocenie partyjnej.

    Odpowiedz
  • mec(2018-04-11 04:40) Zgłoś naruszenie 01

    Prawo w Polsce jest napisane przez mafie i obecna wladza PIS uznala ze to byli przestepcy ale nic nie zrobia z lukami w prawie i martwym prawem aby adwokat mafii mogl wybronic Hanie. Rzad makaroniarzy dziala dla mafii i nietylko u nich.

    Odpowiedz
  • M(2018-04-14 13:43) Zgłoś naruszenie 00

    To wykształcony w wielu państwach mechanizm myślenia i działania , który polega na tym,że interes poszczególnej jednostki jest tak samo ważny jak interes państwa czy grupy interesu w sytuacji tzw.prognozowanego rachunku wkładu jednostki do ogółu społecznego.Działa to w ten sposób ,że jeśli obywatel przyjdzie do sądu czy urzędu po jakieś prawo,które prowadzi do polepszenia np. dochodu państwa ,bo chce dostać zawód, pracę czy założyć firmę,która będzie dawało państwu dochody, to grupa interesu ,która mu to uniemożliwia, przegra z nim ten proces zawsze,bo wygra tu interes jednostki,który będzie utożsamiany z interesem narodu.W wielu państwach wylicza się to nawet w pieniądzach.To jest właśnie dobro wspólne. Sędziowie muszą gwarantować tu nabycie konstytucyjnych praw jednostce na. rzecz dobra wspólnego.Niestety sędziowie w Polsce są rekrutowani w Polsce w sposób absurdalny od wielu lat i dlatego nie gwarantują żadnych praw obywatelowi z rzetelnym procesem włącznie.To,że ktoś "wytłucze" teorie czy orzecznictwo na pamięć lub posegreguje w rządek papiery , nie oznacza,że posiada jakiekolwiek predyspozycje orzecznicze i nie będzie zwyczajnie ośmieszał tego państwa wyrokami czy sposobem prowadzenia procesu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane