statystyki

Prawo a niepełnosprawni. Dlaczego osoby upośledzone trafiają do więzienia?

autor: Adam Pawluć11.02.2018, 16:30; Aktualizacja: 11.02.2018, 17:15
Jacek Zalewski, prezes Stowarzyszenia Dobra Wola OPP, Przewodniczący Wojewódzkiej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych na Mazowszu, były doradca Ministra Pracy i Polityki Społecznej w latach 2014–2016

Jacek Zalewski, prezes Stowarzyszenia Dobra Wola OPP, Przewodniczący Wojewódzkiej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych na Mazowszu, były doradca Ministra Pracy i Polityki Społecznej w latach 2014–2016źródło: Dziennik Gazeta Prawna

- Wielokrotnie słyszałem od pracowników więzień, że oni nie rozumieją, czemu przysyła się im osoby upośledzone. Doskonale widzą, że umieszczenie niepełnosprawnego w celi niczemu nie służy. Muszą bardziej się nimi opiekować niż ich pilnować. To sytuacja, w której świat staje na głowie - mówi w wywiadzie dla DGP Jacek Zalewski, prezes Stowarzyszenia Dobra Wola OPP.

Zdaje się, że problem zamykania w więzieniach osób umysłowo upośledzonych odkrył pan wcześniej niż RPO, który dopiero rok temu zaprezentował raport dotyczący osadzania niepełnosprawnych. Przypomnijmy, że RPO podjął wtedy także interwencję, której skutkiem było dziewięć kasacji, przy czym w przygotowaniu są kolejne. Co więcej, w odniesieniu do 22 postępowań wystąpiono do prezesów sądów o rozważenie wznowienia postępowania, z czego pozytywne rozstrzygnięcie zapadło w 18 sprawach. Widać, że problem istnieje...

Tak, uświadomiła mi to historia, którą usłyszałem od jednego z rodziców. W 2006 r. na koncercie w małej miejscowości pod sceną stał młody, normalnie ubrany człowiek. Zaczął się bardzo specyficznie kiwać, co przykuło uwagę policji. Kiedy do niego podeszli i poprosili go o dokumenty, okazało się, że ten młody człowiek niespecjalnie potrafi coś powiedzieć. Podkreślam, że nie wyglądał na upośledzonego. Policjanci nie wyczuli alkoholu, więc pomyśleli, że jest pod wpływem jakichś środków. Gdy zaczęli go wsadzać do radiowozu, przybiegła jego mama, która wytłumaczyła policjantom, że chłopak jest upośledzony. Ci nie chcieli uwierzyć, bo fizycznie nie było tego po nim widać. Problem został rozwiązany, ale gdy usłyszałem tę historię, od razu zdałem sobie sprawę, że gdyby ci policjanci byli przeszkoleni, nie doszłoby do takiej sytuacji. To wtedy zacząłem myśleć o szkoleniach dla służb i wymiaru sprawiedliwości.

W 2007 r. odbyła się lokalna konferencja z udziałem policji w Piasecznie pod Warszawą. Służby przedstawiały na niej statystyki, pokazywały wykresy, opowiadały o tym, jak wygląda przestępczość w liczbach. Udało mi się zadać pytanie, czy są statystyki na temat przestępstw, których ofiarami padają niepełnosprawni. Policjant otworzył szeroko oczy i powiedział, że nikt ich nie prowadzi. Potem dowiedziałem się, że takie badania nie zostały po prostu zlecone. Ten obszar, zarówno przestępstw wobec osób niepełnosprawnych, jak i tych z ich udziałem, był zupełnie zapomniany.

A prowadzenie takich statystyk jest w ogóle możliwe? Czy osoby upośledzone są w stanie zgłaszać przestępstwa popełniane wobec nich?


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane