W Sejmie trwają prace nad dalszym ograniczeniem możliwości przyjmowania przez komorników spraw spoza ich rewiru. Istniejące dziś limity: 5 i 10 tys. (patrz ramka) mają zostać obniżone o połowę. W dodatku wierzyciel chcący sam wybrać komornika będzie musiał poprzestać na obszarze apelacji. Wynika to z założenia, potwierdzonego zresztą badaniami i statystykami, że małe i średnie kancelarie cechuje najwyższa skuteczność.

Jednak obecnie obowiązujący przepis określający limity – art. 8 ust. 8 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz.U. z 2017 r. poz. 1277 ze zm.) – w pewnym stopniu koliduje z przepisami kodeksu postępowania cywilnego. A konkretnie z art. 7751 k.p.c.

Zgodnie z nim komornik, który przyjął sprawę spoza rewiru, nie może odesłać z kwitkiem kolejnych wierzycieli wnoszących o wszczęcie egzekucji przeciwko temu samemu dłużnikowi i przeprowadzenie jej tymi samymi sposobami. Warunek – pierwsze postępowanie musi wciąż trwać.

Sposób na limity

Dzięki temu są kancelarie, które nie narażając się na surową odpowiedzialność dyscyplinarną za przekroczenie progów, obsługują zupełnie legalnie po 20, a nawet 30 tys. spraw z wyboru.

Kłopotliwe limity

Kłopotliwe limity

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– O ile na początku w doktrynie dominował pogląd, że art. 8 ma pierwszeństwo przed art. 7751 k.p.c., o tyle od pewnego czasu uznaje się, że to art. 7751 k.p.c. stanowi lex specialis w stosunku do regulacji z ustawy o komornikach sądowych – tłumaczy Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

Warto dodać, że nawet na egzaminie komorniczym za prawidłową była uznawana odpowiedź, zgodnie z którą po przekroczeniu limitów komornik nie może przyjąć dodatkowej sprawy, powołując się na art. 7751 k.p.c.

W projekcie nowej ustawy, nad którą pracuje Sejm, znalazło się zabezpieczenie mające – w zamyśle autorów – rozwiązać ten problem. Artykuł 10 ust. 9 aktu wprost odnosi się do sytuacji, w której komornik po wszczęciu postępowania stwierdza, że w momencie złożenia wniosku przez wierzyciela dłużnik zamieszkiwał poza jego rewirem, a z powodu przekroczenia limitów on sam jest zobowiązany odmówić wszczęcia postępowania. Wówczas powinien wydać postanowienie o przekazaniu sprawy innemu komornikowi, według właściwości ogólnej dłużnika. Jeśli na danym terenie jest kilku komorników, wierzyciel w ciągu tygodnia ma wskazać osobę, której zostanie przekazana sprawa. Gdy nie zrobi tego w wyznaczonym terminie, komornik wybierze innego z rewiru według swojego uznania.

– Jednak nawet pomimo tych obostrzeń nadal wierzyciel będzie mógł kierować sprawy do komornika spoza rewiru dłużnika, jeśli ten prowadzi już postępowanie wobec tej samej osoby. Jeśli chcemy zapobiec omijaniu limitów, trzeba w ustawie zapisać wprost, że wówczas nie stosuje się art. 7751 – uważa Rafał Fronczek.

Limity czy zbiegi

To definitywnie spowodowałoby, że przekraczanie ustawowej liczby spraw spoza rewiru byłoby niezgodne z prawem. Jednak, jak zwraca uwagę dr Grzegorz Julke z Uniwersytetu Gdańskiego, korzyści z takiego rozwiązania mogą się okazać mniejsze niż straty.

– Wprowadzenie takiego zapisu postawiłoby pod znakiem zapytania celowość istnienia art. 7751 k.p.c. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest większym problem: czy to, że komornik zamiast np. 5 tys. spraw spoza rewiru przyjmie ich 5,1 tys., czy to, że w tych kolejnych 100 przypadkach trzeba będzie przekazywać sprawę innemu komornikowi i narażać się na zbieg egzekucji sądowych. Obecnie ustawodawca uznaje, że ważniejsze jest unikanie zbiegów niż kwestia limitów – wskazuje dr Julke, dodając, że art. 7751 wprowadzono do kodeksu w interesie wierzyciela.

Łatwiej jest bowiem wierzycielowi przyłączyć się do egzekucji już prowadzonej niż kierować wniosek do innego komornika i narażać się na sytuację, gdy w stosunku do tego samego dłużnika prowadzone są postępowania przez różnych komorników.

– Poza tym pamiętajmy, że ograniczenia, które znajdują się w ustawie, dotyczą wyłącznie spraw z wyboru wierzyciela. Co do zasady komornik działa w swoim rewirze i spraw, które do niego trafiają zgodnie z właściwością miejscową, może być i 100 tys. – dodaje dr Julke.

Limity wprowadzane na raty w listopadzie 2015 r. i styczniu 2016 r. miały doprowadzić do likwidacji tzw. hurtowni komorniczych. W szczytowym okresie 10 proc. kancelarii obsługiwało połowę wszystkich postępowań egzekucyjnych. Największe, zatrudniające armie asesorów, przerabiały po kilkaset tysięcy spraw i działały w praktyce jak firmy windykacyjne.

Od momentu zmiany prawa w KRK prowadzono już 44 dochodzenia dotyczące naruszenia art. 8 ustawy o komornikach sądowych. To oznacza, że co czwarta sprawa, która trafia do rzecznika dyscyplinarnego przy radzie, dotyczy właśnie przyjmowania nadmiernej liczby spraw z wyboru.

– Spośród tych dochodzeń w 36 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie – mówi Jerzy Bojanowski, rzecznik dyscyplinarny komorniczego samorządu.

Ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze nie ma, ale wnioskowane kary zaczynają się od upomnień, kiedy przekroczenie limitów było nieznaczne, przez grzywny w granicach 50–100 tys. zł, aż do wydalenia z zawodu. Ta najsurowsza sankcja grozi dwóm osobom. – Nie może być inaczej w sytuacji, gdy komornik przyjmuje ponad 100 tys. spraw z wyboru pomimo braku podstaw. Poza tym wychodzimy z założenia, że kary pieniężne są racjonalne, tylko jeśli przewyższają korzyści finansowe wynikające z przyjęcia spraw z naruszeniem prawa. Gdy widzimy, że komornik przyjął tyle wniosków, że nawet zapłacenie maksymalnej kary pieniężnej w wysokości 100 tys. zł będzie mu się opłacać, wówczas karą może być tylko wydalenie z zawodu – uważa prezes KRK.