Na 24 października br. zaplanowano publiczne ogłoszenie wyroku w sprawie z wniosku rzecznika praw obywatelskich. Doktor Adam Bodnar zakwestionował w nim m.in. te przepisy, które niejako wymusiły, aby osoby wybrane przez Sejm obecnej kadencji na zajęte już stanowiska w TK zaczęły sprawować urząd sędziego trybunału. Chodziło tutaj o Mariusza Muszyńskiego, Henryka Ciocha i nieżyjącego już Lecha Morawskiego. Tymczasem to właśnie Muszyński i Cioch mają się pochylić i ocenić zaskarżone przez RPO regulacje.

– Nemo iudex in causa sua (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie – red.) – komentuje krótko całą sytuację Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Na tę zasadę wyrażoną we wszystkich głównych ustawach proceduralnych zwracają uwagę także inni eksperci, z którymi rozmawialiśmy.

RPO zaskarżył część regulacji zawartych w ustawie – Przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz ustawę o statusie sędziów TK (Dz.U. z 2016 r. poz. 2072). Chodziło m.in. o artykuł przesądzający, że osoba pełniąca zgodnie z wolą prezydenta obowiązki prezesa TK (była nią Julia Przyłębska, obecna prezes TK) miała sędziom, którzy złożyli przed głową państwa ślubowanie, przydzielić sprawy oraz stworzyć warunki do pracy. W efekcie obowiązki sędziego zaczęli wykonywać trzej sędziowie powszechnie uważani za tzw. dublerów. W tej grupie znaleźli się także Henryk Cioch oraz Mariusz Muszyński, którzy teraz będą te przepisy oceniać. Co więcej, ten drugi został wyznaczony na przewodniczącego składu orzekającego.

Eksperci nie kryją oburzenia.

– To nawet trudno komentować. Przecież już na pierwszy rzut oka widać, że osoby te powinny, z przyczyn chociażby etycznych, same wyłączyć się z orzekania w tej sprawie. W świecie cywilizowanym jest to na tyle oczywiste, że często nawet nie jest zapisywane w prawie wprost – mówi dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Spór o skład trybunału w datach i liczbach

Spór o skład trybunału w datach i liczbach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zwraca przy tym uwagę na to, że sędziowie Cioch i Muszyński, jeżeli wezmą udział w tym postępowaniu, to postąpią wbrew zasadom, które przecież sami przyjęli. Chodzi tutaj o uchwalony w lipcu tego roku przez zgromadzenie ogólne sędziów TK kodeks etyczny sędziego TK. Tam jasno wskazano, że obowiązkiem sędziego TK jest zachowywanie i dbanie o wysokie standardy postępowania. Dalej jest mowa o tym, że sędzia postępuje zgodnie z przepisami prawa oraz „kieruje się w pełnieniu urzędu zasadami uczciwości, godności, honoru (...)”.

– Można więc mieć uzasadnione wątpliwości, czy sędziowie biorący udział w rozstrzyganiu sprawy nie łamią zasad etyki, a tym samym nie narażają się na odpowiedzialność dyscyplinarną – kwituje konstytucjonalista.

Z kolei dr Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista, podkreśla, że standardem wymiaru sprawiedliwości jest niejako automatyczne wyłączanie sędziów z rozpatrywania spraw, które dotyczą ich bezpośrednio. Nie mogą mieć bowiem osobistego interesu w wydanym rozstrzygnięciu.

– Gotowość do orzekania we własnej sprawie jest cechą dyskwalifikująca sędziego. Ubolewam nad tym, że tak podstawowe zasady są obce obecnemu Trybunałowi Konstytucyjnemu. Podobne sytuacje nigdy dotąd nie miały miejsca. Paradoksalnie potwierdza to, że sędziowie dublerzy nie tylko z uwagi na wadliwy sposób ich wyboru nie spełniają kryteriów uznania ich za sędziów TK – podkreśla Zalasiński.

Jego zdaniem wydany w takim składzie wyrok TK będzie obarczony poważnymi wadami prawnymi.

– Z jednej strony w wydaniu orzeczenia uczestniczą dwie osoby, które nie są sędziami TK, a nawet gdyby nimi były, to i tak powinny zostać z mocy ustawy wyłączone ze składu rozstrzygającego tę sprawę – podkreśla ekspert.

DGP zapytał w TK, czy sędziowie Cioch i Muszyński sami nie podjęli kroków zmierzających do wykluczenia ich ze składu orzekającego w tej sprawie. Nadal oczekujemy na odpowiedź.

Nie wiadomo również, czy inicjator postępowania, a więc RPO, złoży wniosek o wyłączenie tych dwóch sędziów.

– Na razie mogę jedynie powiedzieć, że rzecznik w innych sprawach, w których w składzie występowali tzw. sędziowie dublerzy, takie wnioski składał. W tym konkretnym postępowaniu również ma takie prawo – tłumaczy dyrektor Wróblewski.