statystyki

Dekomunizacja prawa prasowego zwolni z obowiązku autoryzowania tekstów?

autor: Piotr Wasilewski29.08.2017, 14:00; Aktualizacja: 29.08.2017, 14:01
Przepisy faworyzują osoby udzielające informacji, pozwalając im w niczym nieograniczony sposób blokować publikację wywiadu, który w ich ocenie jest „kłopotliwy lub niepochlebny”, niezależnie od tego, że tekst jest prawdziwy i dokładny

Przepisy faworyzują osoby udzielające informacji, pozwalając im w niczym nieograniczony sposób blokować publikację wywiadu, który w ich ocenie jest „kłopotliwy lub niepochlebny”, niezależnie od tego, że tekst jest prawdziwy i dokładnyźródło: ShutterStock

W ramach usuwania reliktów poprzedniego ustroju warto rozważyć całkowite zniesienie obowiązku uzyskiwania autoryzacji przez dziennikarzy.

Reklama


W sejmowej komisji kultury i środków przekazu czeka na pierwsze czytanie przyjęty przez rząd, a przygotowany w resorcie kultury projekt nowelizacji ustawy – Prawo prasowe (Dz.U. z 1984 r. nr 5, poz. 24 ze zm.). Z uzasadnienia wynika (druk 1604), że ma on na celu przede wszystkim wdrożenie do polskiego porządku prawnego zaleceń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka sformułowanych na kanwie sprawy Bogusława Wizerkaniuka przeciwko Polsce (skarga nr 18990/05) rozstrzygniętej wyrokiem z 5 lipca 2011 r. (dokument przewiduje także wiele innych zmian, jednak mają one charakter zasadniczo wyłącznie redakcyjny). Trybunał w uzasadnieniu do wskazanego orzeczenia zgłosił wiele krytycznych uwag do konstrukcji autoryzacji przewidzianej w polskim prawie prasowym. Inicjatywa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego skłania do powrotu do dyskusji na temat konieczności utrzymywania obowiązku autoryzacji w ogóle.

Obecnie obowiązujący art. 14 ust. 2 prawa prasowego zakazuje dziennikarzowi odmawiać rozmówcy autoryzacji jego dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana. Naruszenie tego przepisu jest występkiem zagrożonym karą grzywny lub karą ograniczenia wolności (art. 49 prawa prasowego). Ten właśnie mechanizm autoryzacji zakwestionowany został przez strasburski trybunał w sprawie red. Wizerkaniuka. Przedmiotem sporu było opublikowanie w lokalnej prasie (chodziło o „Gazetę Kościańską”) części wywiadu przeprowadzonego z jednym z posłów – wbrew jego wyraźnej woli. Co istotne, z całości wywiadu, który liczył blisko czterdzieści stron standardowego maszynopisu, opublikowano ostatecznie jedynie trzy zredagowane strony. Tekst opatrzono informacją, że polityk odmówił autoryzacji. W następstwie ukazania się wywiadu wszczęto postępowanie karne przeciwko Bogusławowi Wizerkaniukowi, który w tamtym czasie pełnił funkcję redaktora naczelnego i był jednocześnie współwłaścicielem gazety. Ostatecznie sąd rejonowy uznał redaktora naczelnego za winnego, lecz jednocześnie warunkowo umorzył postępowanie (wyrok został utrzymany przez sąd okręgowy). W dalszym etapie red. Wizerkaniuk wniósł skargę do Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że art. 49 w zw. z art. 14 ust. 1 i 2 jest zgodny z art. 54 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 konstytucji (wyrok z 29 września 2008 r., sygnatura akt SK 52/05). Ostatecznie sprawa trafiła do ETPC, który stwierdził, że mechanizm autoryzacji przewidziany w przepisach polskiego prawa nie odpowiada standardom wyznaczonym przez art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz.U. z 1993 r. nr 61, poz. 284).

Możliwość blokowania publikacji

Badając, czy ingerencja była konieczna w społeczeństwie demokratycznym, trybunał podkreślił, że ustawa „jednoznacznie zobowiązuje do zabiegania i uzyskania zgody osoby udzielającej informacji przed publikacją wywiadu, niezależnie od przedmiotu i treści wywiadu”, a celem tak rozumianego obowiązku autoryzacji jest „uniknięcie potencjalnego szkodliwego efektu niedokładnego dziennikarstwa wpływającego na reputację osoby, której wypowiedzi zostały przekazane przez prasę”. Zdaniem ETPC, nałożona na skarżącego redaktora naczelnego sankcja karna nie wypełniała tego celu, m.in. dlatego, że nie było wątpliwości, że rozmówca wyraził zgodę na sam wywiad (odmówił jednak autoryzacji), a gazeta publikując jego wypowiedzi w żaden sposób ich nie zniekształciła. W efekcie sankcja karna została nałożona ze rzetelne zacytowanie dosłownej wypowiedzi. Nie bez znaczenia jest również fakt, że odmawiając autoryzacji, w myśl zakwestionowanych przepisów, poseł nie musiał swojej decyzji w żaden sposób uzasadnić.

Zdaniem trybunału przepisy prawa prasowego w zbyt dalekim stopniu faworyzują osoby udzielające informacji, pozwalając im w niczym nieograniczony sposób blokować publikację wywiadu, który w ich ocenie jest „kłopotliwy lub niepochlebny”, niezależnie od tego, że tekst jest prawdziwy i dokładny. Osoba taka nie tylko może wprost odmówić autoryzacji, lecz także bezzasadnie opóźniać udzielenie ewentualnego zezwolenia – ustawa nie przewiduje bowiem żadnych terminów, w których zezwolenie powinno być udzielone. Nadużywanie obowiązku uzyskania autoryzacji może zatem prowadzić – w ocenie trybunału – do znacznego ograniczenia przepływu informacji (zwłaszcza że ich wartość z upływem czasu może się zmniejszyć), a także obciążenia prasy dodatkowymi kosztami.

Z drugiej strony, w uzasadnieniu omawianego wyroku wyraźnie stwierdzono, że – niezależnie od autoryzacji – osoba, z którą przeprowadzono wywiad, ma wiele innych możliwości obrony swoich praw, w szczególności w zakresie roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych na gruncie prawa cywilnego. Co istotne, nie uszło również uwadze trybunału, że ani art. 14 ust. 2, ani art. 49 prawa prasowego nie były nigdy nowelizowane pomimo głębokich przemian społecznych i politycznych w Polsce.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Lort(2017-08-29 22:37) Zgłoś naruszenie 00

    "art. 14 ust. 2, ani art. 49 prawa prasowego nie były nigdy nowelizowane pomimo głębokich przemian społecznych i politycznych w Polsce" - a co do k***y nędzy maja zmiany ustrojowe do sprawy niezafałszowanego odtwarzania wypowiedzi?! Jeżeli takie ograniczenie zostanie wprowadzone, sądy powinny zmienić nastawę celownika odszkodowań za naruszenie dóbr, a szczególnie wykreslić z "jadłospisu" nikską szkodliwość społeczną czynu. Ryzykuje -> przegrywa -> PŁACI

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama