statystyki

Dyskrecjonalność sędziowska w pigułce

autor: Artur Kotowski27.06.2017, 10:10; Aktualizacja: 27.06.2017, 10:27
prawo

To, co odróżnia rozumienie zasady podziału władz (albo nawet jednolitości władzy państwowej) między zakorzenionymi demokracjami na Zachodzie a demokraturami wschodnimi, to standardy społeczne i poszanowanie instytucjiźródło: ShutterStock

Wrocławski sąd wskazał, że obecne brzmienie przepisu o owocach zatrutego drzewa jest wysoce kontrowersyjne z samej swojej treści i bez wdrożenia szerszych zabiegów interpretacyjnych może doprowadzić do rozstrzygnięć, które trudno uznać za mieszczące się w kanonach demokratycznej formuły stosowania prawa.

Reklama


Sprawa ułaskawienia posła Mariusza Kamińskiego ciągle wraca. Uchwała Sądu Najwyższego (z 31 maja, sygn. akt I KZP 4/17) w sprawie procesowych skutków skorzystania przez prezydenta z prawa łaski w stosunku do nieprawomocnego orzeczenia skazującego wywołała falę komentarzy w mediach, które – ze względu na stanowczy charakter – doczekały się nawet oficjalnej odpowiedzi rzecznika prasowego SN (z 2 czerwca). W tle pojawiła się jednak sprawa inna, na niższym poziomie instancyjnym, ale ze względu na gwarancje praw człowieka cechująca się o wiele większym ciężarem gatunkowym. Chodzi o orzeczenie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 27 kwietnia (sygn. akt II AKa 213/16).

Dowód i tak trzeba ocenić

Przytoczmy jego tezę syntetycznie – sąd ten dokonywał wykładni i zastosowania przepisu z art. 168a kodeksu postępowania karnego, który normuje tzw. owoce z zatrutego drzewa. Przypomnieć wypada jedynie, że przepis z tego artykułu w poprzednim brzmieniu – wprowadzony nowelą potocznie określaną mianem kontradyktoryjnego procesu karnego, która weszła w życie 1 lipca 2015 r. – pozytywizował znaną wcześniej jedynie w sferze dyskrecjonalnej władzy sędziego zasadę owoców z zatrutego drzewa (albo, mniej poprawnie, dowodu z dowodu niedozwolonego). Przepis brzmiał w sumie bardzo klarownie: „niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 par. 1 kodeksu karnego [przestępstwa – przyp. A.K.]”. Nowy rząd jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadał odwrót od czysto skargowego karnego procesu sądowego i powrót do funkcjonujących w Polsce od wielu dziesięcioleci elementów inkwizycyjnych w zakresie uprawnień sędziego. Przywracając – z grubsza – nowelą, która weszła w życie 15 kwietnia 2016 r., poprzednie brzmienie kodeksu, zmieniono brzmienie art. 168a na: „dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 par. 1 kodeksu karnego, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności”.

Przepis, tak jak został sformułowany obecnie, można więc streścić jako nakaz wprowadzenia owocu z zatrutego drzewa pod sprecyzowanymi warunkami do materiału dowodowego, który jednakże podlega nadal ocenie co do swojej wiarygodności, stosownie do zasady swobodnej oceny dowodów (art. 7 k.p.k.) oraz na podstawie dyskrecjonalnej władzy sędziego. Celem tego felietonu nie jest jednak rozwijanie tego wątku (w zakresie rozważań interpretacyjnych na okoliczność obecnego brzmienia art. 168a k.p.k. warto odesłać m.in. do uzasadnienia wyroku SA we Wrocławiu), lecz skupienie się na swoistym roszczeniu władzy politycznej: przekonaniu o uprawnieniu do prowadzenia wykładni prawa w sposób warunkujący pozyskanie preferowanego rozstrzygnięcia (bez pejoratywnej konotacji tego wyrażenia).

Sprawa ułaskawienia ministra Kamińskiego była od samego początku szeroko komentowana. Kwestia wykładni art. 168a k.p.k. również zyskała odniesienie medialne w wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości. W zaskakująco stanowczym komentarzu (wypowiedź dla „Rzeczpospolitej” z 6 czerwca) dr Marcin Warchoł, wiceminister, wskazał na dwie okoliczności. „Podstawą odmowy stosowania przez sąd przepisów ustawowych nie może być zasada bezpośredniego stosowania konstytucji. Bezpośredniość stosowania konstytucji nie oznacza bowiem kompetencji sądu do kontroli konstytucyjności obowiązującego ustawodawstwa. Orzekanie w tych sprawach to wyłączna kompetencja TK (art. 188 konstytucji). Związanie sędziego ustawą obowiązuje dopóty, dopóki ustawie tej przysługuje moc obowiązująca” – stwierdził minister Warchoł.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama