statystyki

Walka z piractwem: Nie zawsze trzeba wpuszczać audytora oprogramowania

autor: Jakub Styczyński03.06.2017, 07:30
Zapowiedź wizyty przedstawicieli dużej firmy audytorskiej, działającej z ramienia BSA, zwykle budzi popłoch przedsiębiorcy.

Zapowiedź wizyty przedstawicieli dużej firmy audytorskiej, działającej z ramienia BSA, zwykle budzi popłoch przedsiębiorcy.źródło: ShutterStock

Zdarza się, że przedstawiciel organizacji walczącej z piractwem zapuka do drzwi uczciwej firmy. To, czy przeprowadzi kontrolę, zależy od dobrej woli przedsiębiorcy. Inaczej, gdy zjawi się z policją.

Reklama


W ostatnich miesiącach Business Software Alliance (BSA) – organizacja zrzeszająca komercyjnych producentów zamkniętego oprogramowania komputerowego (wśród nich m.in. Microsoft, Adobe czy Oracle) prowadziła w mediach społecznościowych zmasowaną kampanię zachęcającą do donoszenia na firmy, które mogą używać nielegalnego oprogramowania bądź wykorzystywać zakupione licencje do zbyt dużej liczby komputerów. Kontrowersje budzi to, że organizacja za donos oferuje pieniądze. I to niemałe: nagroda może wynieść nawet do 10 tys. euro za każde zgłoszenie, które BSA z zakończy wyrokiem lub ugodą.

– Problem w tym, że tego typu kampanie zachęcające do składania donosów otwierają pole do popisu dla nieuczciwej konkurencji, niezadowolonych klientów lub zwolnionego niedawno pracownika – uważa dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński i ekspert Instytutu Allerhanda.

Zainteresowanie dokonaniem zgłoszeń za pośrednictwem formularza na stronie internetowej BSA nakręcają też wysokie kwoty odszkodowań. W 2015 r. BSA ogłosiła, że jedna z polskich firm za naruszenia praw autorskich musiała zapłacić równowartość miliona dolarów – kwota została wypracowana w ramach ugody. Informacja rozpaliła umysły informatorów, bo w 2016 r. nastąpił ponad stuprocentowy wzrost doniesień do BSA (było ich 909 w porównaniu do 454 w poprzednim roku).

Wielu przedsiębiorców nie wie jednak, że do swojego lokalu nie zawsze trzeba wpuszczać audytorów oprogramowania. A jeśli już – to ich możliwości kontroli da się ograniczyć.

Co zostało wpisane w umowie licencyjnej

Na jakiej podstawie przeprowadza się audyty? Otóż większość umów licencyjnych oprogramowania (tzw. EULA) posiada w swojej treści zapisy zastrzegające taką możliwość. Instalując oprogramowanie – klient wyraża na zaprogramowane warunki zgodę. Przykładowo w „Umowie licencyjnej i usług” firmy Oracle znajdujemy klauzulę: „Za 45-dniowym uprzednim zawiadomieniem Oracle zastrzega sobie prawo kontrolowania korzystania przez Państwa z Programów. Zobowiązujecie się Państwo do współpracy z Oracle w zakresie przeprowadzanej kontroli oraz do zapewnienia Oracle, w uzasadnionym zakresie, pomocy i dostępu do informacji.”

Audyt jest więc uprawnieniem licencjodawcy, z którego korzysta on w razie powzięcia wątpliwości, czy zakres korzystania z programu odpowiada warunkom umowy – czyli przykładowo w przypadku donosu.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama