statystyki

Nie każdy naukowiec może być sędzią

autor: Maciej Gutowski, Piotr Kardas17.05.2017, 07:51; Aktualizacja: 17.05.2017, 11:32
W polskim systemie habilitacja otwiera drogę do zawodów prawniczych.

W polskim systemie habilitacja otwiera drogę do zawodów prawniczych.źródło: ShutterStock

Konstytucyjna debata w Uniwersytecie Oksfordzkim nie przyniosła chwały Polsce. W znacznej części odbiegała pod względem akademickiego obyczaju od tego, co chcielibyśmy światu pokazać.

Reklama


I choć profesorowie Tomasz Gizbert-Studnicki i Marcin Matczak czynili wszystko, co mogli, to niestety ogólne wrażenie pozostało niesatysfakcjonujące, zaś niektóre fragmenty debaty wprawiały w osłupienie i poczucie głębokiego zażenowania. Ostateczny obraz zdominowały te elementy, które określić można jako powierzchowne, słabe merytorycznie, nieporadne językowo.

Szczególną rolę w tej debacie, w sposób dla nas zaskakujący, odegrał prof. Lech Morawski, którego wystąpienie było na szokująco niskim poziomie. Strategicznym, merytorycznym, językowym i estetycznym. Szokująco, gdyż jako jedyny z powołanych w tej kadencji sędziów TK może on się pochwalić bogatym i  wartościowym dorobkiem naukowym z zakresu teorii i filozofii prawa. Będąc pod wrażeniem jego teoretycznej analizy mechanizmu działania dyrektywy walidacyjnej lex superior derogat lege inferiori, z niedowierzaniem wysłuchaliśmy w debacie argumentów na poziomie miernego polityka. Zaskakujących sformułowań o homoseksualistach i łaskawym niekaraniu ich przez ksenofobiczny, choć litościwy rząd, o rzekomo posiadanych, a nieujawnionych publicznie ani procesowo dowodach na skorumpowanie polityków i sędziów. Niezrozumiałych wynurzeń o  „dramatycznej” jakości polskiej konstytucji z ust kogoś, kto niedawno zgodził się być jej strażnikiem i nie może nie wiedzieć, że jej kształt nie odbiega istotnie od europejskich ustaw zasadniczych. Niegodnych prawnika konstytucyjnego wywnętrzeń o prymacie politycznej moralności nad konstytucyjnym porządkiem, opartych na resentymencie podlanym ksenofobią i nienawiścią, a podanych w marnym opakowaniu. W wystąpieniu dalekim od językowej doskonałości, pozbawionym wymaganej w środowisku akademickim formy (i wywołującym wrażenie, że mówca występuje jako oficjalny przedstawiciel rządu i jednocześnie TK). Jesteśmy zadziwienie takim przystąpieniem do debaty bez szacunku dla roli przypisanej przez organizatorów, ignorującym prawo gospodarza – wiodącego uniwersytetu do określenia ram akademickiego dyskursu, na który zaprasza. Niedostrzeganiem innych uczestników debaty. Wystąpieniem dobitnie wskazującym, w  jak żenujący sposób sędzia konstytucyjny postrzega rozdział władzy sądowniczej i wykonawczej.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • realnie(2017-05-17 13:56) Zgłoś naruszenie 76

    Wydaje mi się, że nieporadność językowa to była cecha ogólna uczestników debaty. Może trzeba było się wykazać mądrością i nie robić debaty o polskim prawie po angielsku. Choćby z tego powodu, że znaczna część słów prawniczych jest po prostu nieprzetłumaczalna. Dla przykładu - przetłumaczcie we właściwym znaczeniu zwrot "radca prawny" na angielski i "attorney" na polski. :)) Druga rzecz, to że profesor Morawski ma talent do pisania. Czytałem jego książki. W przeciwieństwie do książek "innych autorów" były napisane dobrze i ciekawie. Być może dlatego, że profesor w życiu nie owija w bawełnę, tylko mówi wprost. p.s. Prawo nie jest żadną nauką tylko sztuką. Prawo dopiero czeka na unaukowienie. Żeby coś było nauką, musi być falsyfikowalne. Twierdzenie, że coś jest czymś, to tylko semantyczna umowa, a nie fakt przyrodniczy. Prawo to dyscyplina leżąca pod względem naukowości między malarstwem a ekonomią, więc w dyskusji prawniczej wygrywa ten, kto przekona społeczeństwo, a nie ten kto zastosuje najbardziej niezrozumiałe językowe wywijasy.

    Odpowiedz
  • śruba.(2017-05-17 14:40) Zgłoś naruszenie 62

    Co jako profesor p.L .Morawski , chciał , udowodnić , czy zaistnieć , nie rozumiem jego wystąpienia, chciał p.Morawski , przypodobać się , jak panna na wydaniu swoim wystąpieniem w Oksfordzie. ?????

    Odpowiedz
  • mam ten kraj w tyle(2017-05-18 04:55) Zgłoś naruszenie 49

    Nagonka dziadów wąskoumysłowych na Morawskiego, uwielbiam to, jak za Stalina, łza się w oku kręci

    Odpowiedz
  • CAŁA PRAWDA(2017-05-18 09:25) Zgłoś naruszenie 13

    ".....którego wystąpienie było na szokująco niskim poziomie...." , "Zaskakujących sformułowań o homoseksualistach i łaskawym niekaraniu ich ...." I TO JEST SEDNO SPRAWY NAGONKI NA PROFESORA

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama