statystyki

Prawnicze organizacje obywatelskie - można ich nie kochać, ale są konieczne

autor: Łukasz Bojarski21.05.2017, 16:30; Aktualizacja: 21.05.2017, 16:50
paragrafy

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak często korzystamy z dorobku prawniczych organizacji obywatelskich. Zarówno bezpośrednio, kiedy np. bierzemy udział w szkoleniu na temat prawa antydyskryminacyjnego, jak i pośrednio, kiedy to one sprawują w naszym imieniu społeczną kontrolę nad rządzącymiźródło: ShutterStock

Organizacje obywatelskie, także te skupiające prawników, są niezbędnym elementem prawdziwej demokracji. Zmasowany atak, jaki na nie przypuścił obóz władzy, tylko po części jest sprawą przypadku

Reklama


W tym miesiącu w mojej rubryce „Okiem obywatela” postanowiłem napisać trochę więcej o organizacjach obywatelskich, tych działających w obszarze prawa, tych współpracujących z prawnikami i tych tworzonych przez samych prawników. Do poruszenia tematu tak mi bliskiego – bo całe życie zawodowe spędziłem w takich organizacjach – a nie kolejnego tekstu o ataku władzy na sądy i ich niezależność (właśnie usłyszałem, że z porządku obrad Sejmu spadł projekt zmian ustawy o ustroju sądów powszechnych, a do Polski wybiera się specjalny sprawozdawca Narodów Zjednoczonych ds. Niezawisłości Sędziów i Prawników Diego García-Sayán) skłania mnie dyskusja, jaka się przez Polskę ostatnio przetacza: nad ideą działalności organizacji obywatelskich (czy powinna to być tylko działalność woluntarystyczna czy zawodowa i płatna), nad relacjami państwo – organizacje obywatelskie (pod koniec 2016 r. powstał projekt ustawy o Narodowym Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego), nad finansowaniem organizacji (z „podejrzanych” źródeł prywatnych czy z publicznych?), nad przejrzystością ich działania itp. Prócz dyskusji (które dotyczą nie tylko Polski, lecz toczą się w kilku krajach) są też ataki, próby ograniczania działalności, epitety, kampanie medialne skierowane przeciwko tym organizacjom i powodujące spadek zaufania do nich. Warto zatem o organizacjach rozmawiać.

Odrobina terminologii

Dla takich organizacji używa się wielu nazw. Mnie najbliższa jest nazwa „organizacje obywatelskie” (po angielsku CSOs – civil society organizations), która powoli (mam nadzieję, że skutecznie) wypiera „organizacje pozarządowe” (z angielskiego NGOs-y, czyli Non Governmental Organizations). Lepiej się bowiem odwoływać do obywatelskości ich działań, a nie definiować na zasadzie przeciwieństwa do rządu (choć już nazwa QUANGO ma sens – to quasi-autonomiczne pozarządowe organizacje, trochę udające niezależne, ale de facto tworzone przez instytucje publiczne, z publicznych środków). Mówimy także czasem o organizacjach społecznych czy organizacjach trzeciego sektora – organizacjach non profit (sektor pierwszy jest publiczny, a drugi to sektor prywatny/komercyjny).

W Polsce to najczęściej fundacje i stowarzyszenia. Czym się zajmują i czy są potrzebne, pożyteczne? Przedstawione poniżej informacje to raczej osobiste wrażenia i własne opinie, a nie wynik badań. Nie sposób napisać o wszystkich organizacjach, więc siłą rzeczy wspomnę o tych kilku, różnego rodzaju, których działania znam osobiście (co rzecz jasna bardzo ogranicza temat, bo jest w skali kraju wiele wartych uwagi i pochwały organizacji, a perspektywa warszawska nie wystarcza dla opisania fenomenu ich działania).

Prawnicy – obywatele

Mamy zatem organizacje zrzeszające samych prawników. Dość specyficzne są stowarzyszenia sędziowskie, jak SSP Iustitia, Stowarzyszenie Sędziów Themis czy dwa stowarzyszenia sędziów rodzinnych. Specyfika ta wynika z faktu, że sędziowie nie mają prawa tworzenia związków zawodowych, de facto nie mają swojego samorządu zawodowego z prawdziwego zdarzenia, czują więc potrzebę wspólnych działań na rzecz własnej grupy zawodowej, ale i wymiaru sprawiedliwości i obywateli. Podejmują różne działania wykraczające poza reprezentowanie sędziów, ostatnio mocno angażują się w tworzenie ekspertyz i opracowywanie opinii prawnych o projektach zmian ustawodawczych. Mnie bardzo bliskie są projekty dotyczące edukacji obywateli, jak stworzona przez Iustitię „Apteczka Prawna – Lex bez łez” czy seminaria poświęcone Karcie Praw Podstawowych UE lub prawu antydyskryminacyjnemu współorganizowane przez Themis. Organizacje te utrzymują się w dużej mierze (bywa że wyłącznie) ze składek członków, a praca wykonywana przez wielu działaczy jest społeczna.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama