A że słowności im odmówić nie można, przeszli od słów do czynów. Czy będą odbierane wille i limuzyny – nie wiem. Ale pierwszy krok w kierunku zabierania jachtów został już zrobiony.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (naprawdę takie istnieje, daję słowo!) przygotowało projekt ustawy o rejestracji jachtów i innych jednostek pływających o długości do 24 metrów. Urzędnicy utyskują, że obecnie istnieje multum różnych rejestrów, do których właściciele jachtów wpisują swe cacka. Albo i nie wpisują, bo nikt tak naprawdę tego nie sprawdza.

Powstanie więc jeden rejestr. Państwowy. A kto ma jacht i tego nie zgłosi – kara. Pierwotnie planowano 80 tys. zł. Ale w ostatniej chwili urzędnicy okazali swą łaskawość i ostatecznie będzie mandat do 500 zł. Zapłacą też ci, co jacht co prawda zgłoszą, ale skłamią, ile osób może wejść na jego pokład. Albo jaki pod tymże pokładem jest silnik. Ewentualnie na urzędniczy gniew narażą się ci, którzy wskażą, że będą pływali po wodach słodkich – ale wypłyną na słone. Albo na odwrót.

Każdy przybytek luksusu zostanie właściwie oznaczony. Choć Eugeniusz Zieliński z Rady Armatorskiej Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych zastanawia się, czy rzeczywiście właściwie. Jeśli bowiem – a wykluczyć nie można – numer identyfikacyjny będzie wypalany gorącym żelazem, los flisackich tratw stanie pod znakiem zapytania. No, ale każda rewolucja wymaga ofiar. Nawet jeśli tym razem trafi na uwielbianych nad Wisłą już w XVI w. flisaków.

Moje czarnowidztwo wydaje się za daleko posunięte. Polacy to bowiem naród pomysłowy i znajdą sposób na obejście każdej regulacji. W tym przypadku chyba też. A to dlatego, że zgodnie z projektem ustawy zwolnione z obowiązku rejestracji będą łodzie krótsze niż 5 metrów.

– Wystarczy jednostkę podzielić na części o długości poniżej 5 metrów, potem ponownie połączyć przegubowo i już – sprytnie radzi Eugeniusz Zieliński.

Kto jednak będzie chciał się pochwalić swoim wymuskanym jachtem, dzięki dobroci ministerstwa będzie miał okazję. Do państwowego rejestru dostęp będą miały między innymi policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. I Centralne Biuro Antykorupcyjne też.

Gdyby ktoś nie wiedział, obecnie znacznie trudniej się pochwalić. Dowód?

„Niemożliwe jest praktyczne wykorzystanie danych zbieranych podczas rejestrowania jednostki przez służby prowadzące akcje ratunkowe oraz organy ścigania przestępstw” – wskazują urzędnicy.

P.S. Z naszych informacji wynika, że gdy ogólnopolski rejestr jachtów się sprawdzi, kolejni będą rowerzyści. Nie ustalono jednak jeszcze, czy numery identyfikacyjne będą wypalane na ramie czy siodełku.