Rośnie liczba Polaków, którzy nie mają prawa do decydowania o sobie. Jest ich ponad 90 tys., gdy jeszcze w 1985 r. było zaledwie 23,9 tys., a w 2000 r. – 37,8 tys. Z roku na rok wzrasta też liczba wniosków kierowanych do sądów o kolejne ubezwłasnowolnienia. Z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2016 r. złożono ich już blisko 14 tys., a sądy orzekły 9470 ubezwłasnowolnień, z czego ponad 90 proc. całkowitych.

Liczba tych spraw osiągnęła tak wysoki poziom, że eksperci zajmujący się prawami człowieka apelują o jak najszybszą zmianę prawa, włącznie ze zlikwidowaniem instytucji całkowitego ubezwłasnowolnienia.

Było już nawet dwa lata temu rządowe podejście do poważnej reformy prawa, ale resort sprawiedliwości wstrzymał – jak zapewnia tylko czasowo – prace nad tym projektem i prowadzi „analizy celem dostosowania polskich rozwiązań do konwencji Narodów Zjednoczonych o prawach osób z niepełnosprawnościami z 2006 r., której sygnatariuszem jesteśmy od pięciu lat”.

– W najbliższym czasie rzecznik praw obywatelskich ponownie zwróci się do ministra sprawiedliwości z prośbą o informację o dalszych losach tego projektu bądź innych inicjatywach w tej sferze – zapowiada Michał Kubalski, naczelnik wydziału prawa rodzinnego w zespole prawa cywilnego biura rzecznika.

Na razie słychać o coraz bardziej kontrowersyjnych ubezwłasnowolnieniach. Jedną z takich spraw zajmuje się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. O odebranie zdolności do czynności prawnych starszej niepełnosprawnej pani B. wystąpiła jej bratanica, mimo iż pani B. ma ustabilizowaną sytuację i opiekuje się nią jej wieloletnia przyjaciółka. Sąd panią B. ubezwłasnowolnił, a Fundacja Helsińska oraz pełnomocnik kobiety skierowali skargi kasacyjne do Sądu Najwyższego.

– Nasze doświadczenia są takie, że ubezwłasnowolnienia orzekane bywają na wyrost, na zapas. Orzeka się je automatycznie często bez głębszego zastanowienia, czy to jest rzeczywiście środek konieczny, by pomóc danej osobie – mówi nam dr Dorota Pudzianowska, prawniczka HFPC, i tłumaczy, że interpretacja przepisów jest taka, iż w ramach tego samego postępowania sąd nie może orzec środka mniej dotkliwego, czyli ubezwłasnowolnienia częściowego. – A przecież ubezwłasnowolnienie całkowite nie może być remedium na problemy, które niesie ze sobą podeszły wiek, i państwo powinno najpierw stosować różne formy wsparcia dla osób, które tego potrzebują, m.in. z zakresu pomocy społecznej – dodaje Pudzianowska.

Podobnie obowiązujące prawo ocenia też mecenas Alicja Sobota z Instytutu Allerhanda, współautorka raportu „Ochrona osób starszych w polskim porządku prawnym ze szczególnym uwzględnieniem instytucji ubezwłasnowolnienia”.

– Teoretycznie to prawo powinno dotyczyć głównie osób ciężko chorych psychicznie, które naprawdę nie są w stanie same o sobie decydować. Niestety sądy, wychodząc ponad literę prawa, orzekają ubezwłasnowolnienia także w stosunku do osób z demencją, a to środek w stosunku do nich o wiele za ostry. Coraz częściej o ograniczenia dla swoich pensjonariuszy ubiegają się także domy pomocy społecznej – uważa prawniczka. I dodaje: – Niestety obowiązują w tym zakresie przepisy kodeksu cywilnego z 1964 r., które naprawdę nie przystają do zmieniającej się rzeczywistości prawnej, standardów ochrony praw człowieka, ale także zmian społecznych w Polsce, w tym starzenia się społeczeństwa. Zauważmy, że na świecie odchodzi się od takiego rozwiązania, zamiast niego wprowadza się różne, bardziej elastyczne formy opieki nad osobami starszymi czy chorymi psychicznie – dodaje Sobota.

Od kilku lat rzecznik praw obywatelskich próbuje nakłonić resort sprawiedliwości do zmiany prawa. Wskazywał już problemy niedoboru kandydatów do funkcji opiekunów czy kuratorów osób ubezwłasnowolnionych, a co za tym idzie odebrania lub ograniczenia tym osobom zdolności do czynności prawnych bez zapewnienia reprezentacji w sprawach życiowych.

Zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy odbierające osobie całkowicie ubezwłasnowolnionej prawo udziału w postępowaniu o umieszczenie w DPS i odbierające jej też możliwość do odwołania się od takiego wyroku. TK w czerwcu ubiegłego roku orzekł niezgodność tych przepisów z konstytucją.

Kontrowersje budzi też odebranie praw wyborczych osobom z tylko częściowym ubezwłasnowolnieniem.

– W pewnym sensie takie osoby to problem z głowy dla państwa – jest opiekun prawny, musi się zajmować, państwo z kolei zdejmuje z siebie obowiązek opieki nad w praktyce nie zawsze słusznie wykluczonym społecznie człowiekiem – ocenia Dorota Pudzianowska.

Kto ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych

Ubezwłasnowolnić całkowicie można osobę, która ukończyła 13 lat, jeśli na skutek choroby psychicznej, niedorozwoju lub innych przyczyn (np. uzależnienia od alkoholu) nie jest w stanie pokierować swym postępowaniem. Osobę pełnoletnią można ubezwłasnowolnić częściowo z powodu choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności alkoholizmu lub narkomanii, jeśli jej stan nie uzasadnia ubezwłasnowolnienia całkowitego, lecz potrzebna jest pomoc przy prowadzeniu jej spraw. Dla ubezwłasnowolnionego częściowo ustanawiany jest kurator, zaś dla całkowicie ubezwłasnowolnionego – opiekun.

Ubezwłasnowolniony częściowo ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych (np. zawarcie małżeństwa, spisanie testamentu). Ważność podejmowanych czynności zależy od potwierdzenia umowy przez przedstawiciela ustawowego lub kuratora.

Całkowicie ubezwłasnowolnieni w ogóle nie mogą podejmować czynności prawnych.