statystyki

Naczelna Rada Adwokacka musi się liczyć z krytyką

autor: Anna Krzyżanowska11.04.2017, 07:00
Z silnego mandatu nie bierze się jednak immunitet na krytykę. Sygnały, które odbieramy, czy to poprzez decyzje podejmowane w łonie NRA, czy pomysł bezpłatnych staży dla aplikantów, który pojawił się w radzie warszawskiej, budzą mój niepokój i chcę go wyrazić.

Z silnego mandatu nie bierze się jednak immunitet na krytykę. Sygnały, które odbieramy, czy to poprzez decyzje podejmowane w łonie NRA, czy pomysł bezpłatnych staży dla aplikantów, który pojawił się w radzie warszawskiej, budzą mój niepokój i chcę go wyrazić.źródło: ShutterStock

- Pytania o drażliwe kwestie kończą się próbami przedstawicieli rady zepchnięcia dyskusji na fora wewnętrzne - mówi adwokat dr Łukasz Chojniak .

Reklama


Przyjęte przez NRA na ostatnim posiedzeniu uchwały wywołały sporo kontrowersji.

Ma pani zapewne na myśli przyjęcie uchwał dotyczących konieczności poinformowania dziekana o tym, że wobec adwokata wszczęto postępowanie karne oraz uchwał, które określają, jakie maksymalne koszty może zasądzić sąd dyscyplinarny za prowadzone postępowanie. I rzeczywiście, do wszystkich tych uchwał można podnosić uwagi krytyczne. Tworzą więcej problemów, niż rozwiązują.

Czyli jednak jakiś problem rozwiązują?

Jeżeli chodzi o uchwałę o tzw. autodenuncjacji, to raczej jednak bardziej tworzy problemy. Podjęcie jej, po pierwsze, sugeruje, że - co jest nieprawdą - adwokatura boryka się z jakimś wyjątkowym problemem przedstawiania zarzutów i oskarżania jej członków w postępowaniu karnym. Tak, jakbyśmy się wyróżniali na minus w stosunku do sędziów, prokuratorów, komorników, notariuszy czy radców prawnych. Samorząd sformułował komunikat: mówcie nam, pod rygorem odrębnej odpowiedzialności dyscyplinarnej, że interesują się wami organy ścigania, bo problem w środowisku jest poważny. Przecież jeśli by nie był, nie byłoby sensu nakładania takiego obowiązku przez NRA. To wizerunkowy strzał w stopę. Po drugie, mam bardzo duże wątpliwości, czy ta uchwała nie narusza podstawowej zasady w postępowaniu karnym, a więc prawa do obrony. Nikt nie może być bowiem zmuszany, żeby na siebie samego donosić.

Ależ adwokat nie ma donosić na siebie, tylko informować dziekana. To chyba różnica?

Jasne. Tylko że to jest trochę takie faryzeuszowskie myślenie. Adwokat idąc do dziekana oczywiście nie mówi mu, że jest winny. Mówi, że wobec niego prowadzone jest postępowanie karne. Dziekan jednak z tą informacją nie może zrobić nic innego, jak przekazać ją rzecznikowi dyscyplinarnemu. Ten ostatni wystąpić już musi do właściwej prokuratury, by informację potwierdzić. To zaś najpewniej skończy się wszczęciem postępowania dyscyplinarnego wobec adwokata. Mało tego, taki adwokat może być dalej tymczasowo zawieszony w czynnościach zawodowych, bo podstawą takiego zawieszenia jest właśnie m.in. prowadzenie postępowania karnego przeciwko adwokatowi. Ta uchwała jest po prostu wadliwa.

Jej autorem jest przecież rzecznik dyscyplinarny adwokatury.

Zgoda, ale w zakresie uchwały prezentujemy jednak dwa zupełnie skrajne stanowiska. Ja nie rozróżniam prawa do obrony dla adwokatów i dla innych ludzi. W momencie, kiedy adwokat ma przedstawione zarzuty, prawo do obrony chroni go tak samo, jak każdego człowieka. Myślę, że mój samorząd powinien to prawo szanować.

Zwolennicy krytykowanej przez pana uchwały mówią, że od adwokatów powinno wymagać się więcej.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama