statystyki

Co to jest państwo prawa? Odpowiadają polityka prawa i darwinizm społeczny

autor: Artur Kotowski11.04.2017, 10:15; Aktualizacja: 11.04.2017, 10:32
Demokracja balansująca na linie – karykatura z okresu Wielkiej Rewolucji Francuskiej

Demokracja balansująca na linie – karykatura z okresu Wielkiej Rewolucji Francuskiejźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Uważa się, że nie może być mowy o demokracji, jeśli nie połączą się prawa polityczne, socjalne i ekonomiczne. Także dlatego część dzisiejszych polityków widzi siebie jako walczących w słusznej sprawie trybunów ludowych.

Reklama


Od pewnego czasu z refleksją nad pojęciem państwa prawnego mamy do czynienia w debacie publicznej głównie w kontekście koncepcji ustroju, w jakim idea ta ma być realizowana. Pojawiają się wypowiedzi akcentujące brak powiązania wszystkich klasycznie pojmowanych komponentów ustroju demokratycznego z koncepcją Rechtsstaat (państwa prawnego), względnie jej anglosaskiej odmiany – rządów prawa (rule of law). Chodzi o spór, czy państwo prawne przynależy jedynie do sfery czysto prawniczej, a więc jest pewną ideą prawną, do której jedynie można dążyć, czy też zawiera jakieś przełożenie na sferę faktyczną, tj. ułożenia zasad relacji międzyludzkich opartych na prawniczo opisanych normach sprawiedliwości. Chodzi tu o zdefiniowanie tego, co uznaje się za sprawiedliwe w formule norm prawnych o określonej treści, na zasadzie akceptacji założenia, że społeczeństwo chce takiej, a nie innej formuły ułożenia relacji międzyludzkich.

Jest to głęboki spór o charakter prawa, który do tej pory nie przebijał się zbyt często nawet do dialogu teoretyczno-prawnego, a teraz – co bardzo ciekawe – pojawia się w publicznej debacie za sprawą cyklicznych nawiązań niektórych polityków (np. do społecznego darwinizmu w jednej z wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego) tudzież traktowania prawa w myśl koncepcji Stanisława Ehrlicha – polityki prawa zakładającej przenikanie faktów opartych na politycznej woli do sfery normatywnej, a nie jak w definiowanej klasycznie koncepcji rządów prawa, determinowania rzeczywistości przez sferę prawno-normatywną. Wszystko to można by potraktować jak akademickie bujanie w obłokach, gdyby nie fakt, że – jak już zauważono – nutki tej ciekawej koncepcji teoretycznej przenikają do publicznych wypowiedzi czołowych polityków państwa, z pewnością podnosząc ogólny poziom debaty publicznej. Poruszają bowiem wątki tradycyjnie uznane za „inteligenckie”.

Wbrew przypuszczeniom uznana dziś niemal za wymarłą koncepcja darwinizmu społecznego nieźle łączy się z wizją prawa opartego na normach społecznych i formułowaniu postulatu o myśleniu o prawie w kategoriach celów politycznych. Wspólną cechą tych koncepcji jest postulat odnoszenia prawa do rzeczywistości społecznej – relacji między ludźmi takimi, jakie one są. Chodzi o to, że prawników uczy się myślenia stricte normatywnego, poprzestawania na uznaniu za słuszne tego, co wynika z prawa, ze (złudną w oczach krytyków) wiarą, że samo nowe prawo zmieni rzeczywistość społeczną. Stąd ta wielka krytyka klasycznej dogmatyki prawa uprawianej (jak pisał Ehrlich) w całkowitej izolacji od sfery bytu – czyli rzeczywistości. Według tej koncepcji to fakty (rzeczywistość) tworzą fakty prawne, a nie na odwrót, i nie można poprzestawać na rozumieniu prawa (jako powinności czynienia czegoś na podstawie aktu politycznej woli) w oderwaniu od relacji, stosunków czy szerzej: rzeczywistości społecznej.

Wszystko to łączy się zatem w spójną układankę. Jest to z pewnością ciekawa wizja prawa i jego funkcjonowania, jakaś emanacja prawniczego realizmu, ale dość oryginalna, bo oparta na prawie ludzi, prawie narodu, a nie prawie prawników, jak w przypadku Anglosasów, gdzie uważa się przecież, że prawem jest „to, co powiedzą sądy”. W koncepcji ehrlichowskiej polityki prawa powinnością (prawem) ma być to, co myślą ludzie, demokratyczna większość, a nie nieobieralna „kasta prawnicza”.

Gdzie zatem mieści się komponent darwinizmu społecznego? Jak zawsze rewolucyjne koncepcje oparte są na założeniach szczytnych. Zakłada się, że prawo nie może stabilizować amoralnych, bo opartych na ewolucyjno-zwierzęcym dziedzictwie, postawach ludzi. Że w społecznym wyścigu o dobra wygrywa najlepiej przystosowany osobnik – sprytniejszy, lepiej urodzony, cwańszy itd. Tym samym określenie „demokratyczne” w stosunku do państwa prawnego postrzegane jest jako puste hasło, jeżeli tekst prawny opisuje rzeczywistość, która jest inna. Chodzi o rzeczywiste przeciwstawienie się koncepcji autorytaryzmu władzy i feudalnego ułożenia stosunków społecznych. Tu jednak ten składnik autorytarny widziany jest z perspektywy antagonizmu między jakąś mityczną elitą a niesprecyzowanym narodem, czyli nami, w czym można dostrzec spuściznę starego konfliktu między patrycjuszami i plebejuszami. W pewnym sensie zwolennicy koncepcji polityki prawa widzą siebie zapewne jako walczących w słusznej sprawie trybunów ludowych.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • na przykład(2017-04-11 10:39) Zgłoś naruszenie 20

    Takie które nie zabiera bezprawnie składek emerytalnych na starość tak jak to ma miejsce z OFE.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama