Wyrok, który wzbudził nieufność głowy państwa, zapadł na skutek złożonego przez nią wniosku. O tym, że Andrzej Duda nie do końca godzi się z orzeczeniem TK (sygn. akt Kp 1/17), mówił od razu po jego zapadnięciu dyrektor biura pasowego prezydenckiej kancelarii Marek Magierowski. Teraz okazuje się, że to „niezadowolenie” przybrało bardziej formalny charakter. Otóż prezydent na dzień przed podpisaniem kontrowersyjnej nowelizacji (nastąpiło to 18 marca br.) wysłał do prezes TK Juli Przyłębskiej pismo, w którym domaga się rozstrzygnięcia przez skład orzekający wątpliwości co do treści wyroku z 16 marca. Powołuje się przy tym na art. 110 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK (Dz.U. z 2016 r. poz. 2027). Zgodnie z tym przepisem „na wniosek uczestnika postępowania skład orzekający, który wydał orzeczenie, na posiedzeniu niejawnym rozstrzyga postanowieniem wątpliwości co do jego treści”.

Otwarta kwestia

Na czym konkretnie polegają zastrzeżenia głowy państwa? Chodzi o ten fragment rozstrzygnięcia TK, w którym umorzone zostało postępowanie w zakresie przepisu wykluczającego możliwość skarżenia do sądu zarządzenia zastępczego wojewody o zakazie zgromadzenia (patrz grafika). Prezydent w piśmie podnosi, że w związku z taką decyzją nie została rozstrzygnięta kwestia zgodności zaskarżonego przepisu z ustawą zasadniczą. A, jak zauważa, „zgodnie z art. 122 ust. 3 konstytucji Prezydent RP podpisuje ustawę, którą Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodną z konstytucją”. Dlatego też zwraca się do TK o „pilne” wyjaśnienie tych wątpliwości.

Co ciekawe, prezydent idzie w tej kwestii ramię w ramię z dwoma sędziami trybunału: Leonem Kieresem i Piotrem Pszczółkowskim. Oni również mieli zastrzeżenia co do umorzenia przez TK postępowania w zakresie dotyczącym braku możliwości skarżenia zarządzenia zastępczego wojewody o zakazie zgromadzenia. Dali temu wyraz, składając zdania odrębne do wyroku.

Wotum nieufności

Krok prezydenta budzi konsternację wśród ekspertów, z którymi rozmawialiśmy. – Skoro trybunał umorzył postępowanie w zakresie jakiegoś konkretnego przepisu, to tym samym nie rozstrzygał w przedmiocie jego konstytucyjności. W konsekwencji przepis ten nadal znajduje się w porządku prawnym i objęty jest zasadą domniemania konstytucyjności – komentuje dr hab. Marek Dobrowolski, konstytucjonalista z KUL.

Podobnie uważa dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. – Z punktu widzenia ustrojowego zachowanie prezydenta można określić jako nietypowe. Natomiast z punktu widzenia politycznego wpisuje się ono w ciąg różnych dziwnych zdarzeń i decyzji, jakie zapadają w ostatnim czasie wokół trybunału, jak i w samym TK – mówi dr hab. Jacek Zaleśny. Poza tym jego zdaniem wniosek prezydenta jest po prostu niepotrzebny, zwłaszcza że ustawa i tak została już przez niego podpisana.

Wojciech Hermeliński, sędzia TK w stanie spoczynku, zauważa natomiast, że sytuacja, w której wnioskodawca występuje o wydanie postanowienia wykładniczego, zdarza się bardzo sporadycznie. – Zazwyczaj ma to miejsce wtedy, gdy Sejm jest skonfundowany wyrokiem trybunału i nie do końca wie, jak ukształtować przepisy w zgodzie z zapadłym wyrokiem. W przypadku prezydenta nie sposób doszukać się dalszych wątpliwości, bowiem na skutek wydania przez TK rozstrzygnięcia o zgodności zakwestionowanych rozwiązań z konstytucją w trybie kontroli prewencyjnej nie ma on innego wyjścia jak tylko podpisać ustawę, co z resztą uczynił – komentuje. I dodaje, że być może w ten sposób prezydent chce zasygnalizować trybunałowi, że nie zgadza się z wydanym wyrokiem.

W ocenie ekspertów sprawa, także pod kątem wynikających z konstytucji praw i obowiązków prezydenta w zakresie podpisywania ustaw wcześniej zaskarżonych do TK, jest zatem klarowna i nie budzi żadnych wątpliwości.

– Konstytucja stanowi, że prezydent nie może odmówić podpisania ustawy, którą TK uznał za zgodną z ustawą zasadniczą. Jednocześnie mówi też, że prezydent odmawia, gdy zapada wyrok o niezgodności ustawy z konstytucją. Nie ma trzeciej możliwości – wyjaśnia dr hab. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jak jednak zauważa, umorzenie postępowania przez TK oznacza, że droga do ponownego zaskarżenia kontrowersyjnego przepisu jest nadal otwarta. – To, że prezydent zaskarżył ustawę w trybie kontroli prewencyjnej, nie oznacza, że nie może jej ponownie zakwestionować przed TK w trybie kontroli następczej, a więc już po podpisaniu ustawy – przypomina ekspert.

Na razie nie wiadomo, czy w TK zapadła już decyzja o sposobie rozstrzygnięcia prezydenckich zastrzeżeń. Jednak nawet jeżeli sędziowie trybunału przychylą się do wniosku głowy państwa, to ich wyjaśnienia niewiele już zmienią.

– TK nie może ani w tym, ani w żadnym innym trybie zmienić zdania co do rozstrzygnięcia, które już podjął. Nie może więc, odbywając posiedzenie w celu wyjaśnienia prezydenckich wątpliwości, nagle stwierdzić, że błędem było umorzenie postępowania w tym zakresie i jednak ocenić konstytucyjność danego rozwiązania. To wykluczone, gdyż konstytucja stanowi, że wyroki TK są ostateczne – kwituje dr hab. Dobrowolski.