Drugie dno

8 lutego 2017 r., w ślad za ePaństwem, poinformowaliśmy, że I prezes Sądu Najwyższego odmawia poinformowania obywateli, kto w SN posiada karty płatnicze oraz w jaki sposób i w jakiej skali z nich korzystano. Profesor Małgorzata Gersdorf odmawiała, mimo że Naczelny Sąd Administracyjny ocenił, iż dane o wydatkach ze służbowych plastików powinny być przekazane obywatelom. Następnego dnia głos zabrał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Podkreślił, że nieudostępnianie informacji publicznej jest w Polsce przestępstwem (zgodnie z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej – t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2058 ze zm. – kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku) i że ma nadzieję, iż pierwszy prezes SN zmieni zdanie. I rzeczywiście – co prawda Sąd Najwyższy nie opublikował wszystkich żądanych informacji, ale część – tak. Wynika z nich, że służbowe karty płatnicze nie były często wykorzystywane, a jeśli już, to oczywiście wyłącznie do celów zasadnych.

W obliczu deklaracji Zbigniewa Ziobry Fundacja ePaństwo – ta sama, która toczyła potyczkę z prof. Gersdorf – postanowiła powiedzieć ministrowi „sprawdzam”. I wystosowała do niego bliźniaczy wniosek, jak ten przekazany Sądowi Najwyższemu.

W końcu zeszłego tygodnia upłynął termin na udzielenie odpowiedzi. Społecznicy jej nie otrzymali.

Na swej stronie internetowej zadali więc pytanie, czy Zbigniew Ziobro będzie konsekwentny i uzna, że sam popełnia przestępstwo?

Słodycze i piłki

Postanowiliśmy o tę kwestię spytać w resorcie. Jak wynikało z przekazanej nam deklaracji, odpowiedzi zostały już wysłane. Jednodniowe przekroczenie terminu związane było zaś wyłącznie z koniecznością zgromadzenia dokumentacji, tak by możliwe było przesłanie od razu wszystkich żądanych materiałów. Po niespełna dwóch godzinach od naszego zapytania zarówno DGP, jak i ePaństwo otrzymały odpowiedzi na wnioski o udzielenie informacji publicznej w formie elektronicznej.

Z przesłanych nam dokumentów wynika, że w Ministerstwie Sprawiedliwości używane były trzy karty płatnicze, z tego dwie używane są do dziś. Przyznano je dyrektorowi generalnemu, dyrektorowi biura ministra oraz naczelnikowi wydziału prezydialno-protokolarnego w biurze ministra. Łączne wydatki od początku 2016 r. do końca stycznia 2017 r. wyniosły niespełna 19,5 tys. zł.

Zdecydowana większość z nich nie wzbudza żadnych wątpliwości. Są to głównie transakcje związane z zakupem biletów kolejowych.

Wątpliwości pojawiają się przy dwóch pozycjach. Ze środków ministerialnych zakupiono piłki do gry oraz słodycze w pijalni czekolady.

– Wydatek poczyniony w pijalni czekolady dotyczył zakupu symbolicznych upominków dla członków delegacji, odbywających oficjalne wizyty w Ministerstwie Sprawiedliwości – wyjaśnia w nadesłanym nam piśmie resort.

Jeśli zaś idzie o piłki, to były one nagrodami w konkursie, w który zaangażowane było ministerstwo.

Resort podkreśla zarazem, że popiera pełną transparentność w zakresie informowania o wydatkach publicznych i chociaż sam nie ma środków prawnych do jej egzekwowania względem tych, którzy uchylają się od swych obowiązków, to szczerze zachęca wszystkich do podejmowania działań zmierzających do zwiększenia jawności w życiu publicznym.