statystyki

Reforma KRS i KSSiP: Fabryka sędziów bez kontroli jakości

autor: ŁUKASZ BOJARSKI21.02.2017, 09:06; Aktualizacja: 21.02.2017, 09:24
sąd, temida

Dla pokoleń prawników wychowanych na konstytucji z 1997 r. (a to przecież nie tylko młodzież, lecz także pokolenie 40-latków) trójpodział władzy w Polsce jest oczywistością.źródło: ShutterStock

Choć do woli suwerena obecny rząd odwołuje się często, w przewidywanej procedurze dochodzenia do urzędu sędziego widzi raczej siebie – polityków, a nie obywateli.

Reklama


Przedstawione przez rząd pod koniec stycznia pomysły (i projekty nowelizacji ustaw) odnoszące się do sposobu dochodzenia do urzędu sędziego, dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP), procedury wyboru i roli, jaką odgrywają w niej obie te instytucje i prezydent, wywołały ożywioną dyskusję. Niestety znowu nerwową, bo nie ma na nią czasu, bo jest powiązana z kolejnym zamachem na niezależność sądów i towarzyszy jej ostry spór polityczny. Dyskusja obnaża zresztą różne niedociągnięcia i brak myślenia strategicznego przez ostatnie 25 lat.

W debacie pojawiło się i jeszcze pojawi sporo głosów. Ja chciałbym podzielić się pewnymi przemyśleniami, które wynikają z refleksji w gronie przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, lecz także własnymi praktycznymi doświadczeniami, które zdobyłem, będąc przez pięć lat członkiem Krajowej Rady Sądownictwa i biorąc aktywny udział w procedurze nominacji i awansów sędziowskich. Zacznijmy jednak od początku – po co nam, obywatelom, sądy i sędziowie. Z tego bowiem dopiero wynika, jakie cechy muszą spełniać, by odegrać swoją rolę. To nam ułatwi dyskusję na temat najlepszego sposobu identyfikowania, szkolenia i wybierania odpowiednich kandydatów.

Elementarz

Dożyliśmy takich czasów, że warto przypominać sobie o sprawach oczywistych. A może to okazja, żeby przemyśleć to, co za oczywiste uważaliśmy, a wcale takie nie jest? Przynajmniej nie dla wszystkich.

Dla prominentnych przedstawicieli obecnej władzy najważniejszy wydaje się art. 4 konstytucji głoszący, że „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”, a słowo suweren jest obecnie odmieniane przez wszystkie przypadki. Z tego ma wynikać uzasadnienie „bardzo głębokiej reformy sądownictwa” i zmiana akcentów – więcej władzy wykonawczej i ustawodawczej w miejsce wcześniejszej niezależności.

Dla pokoleń prawników wychowanych na konstytucji z 1997 r. (a to przecież nie tylko młodzież, lecz także pokolenie 40-latków) trójpodział władzy w Polsce jest oczywistością. Od 20 lat artykuł 10 konstytucji głosi, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władz ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, a artykuł 173, że sądy i trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych. Aż cztery słowa, które wydobywają rolę sądownictwa w odniesieniu do innych władz – podział, równowaga, odrębność i niezależność. Po co aż tak to podkreślać? Czasem przypominam, że właśnie w czasie uchwalania tej konstytucji studiowałem w Stanach Zjednoczonych. Zapytano mnie tam, jak polscy obywatele skarżą do sądu państwo, organy państwa. Wtedy, a przecież byłem świeżo upieczonym absolwentem polskich studiów prawniczych, mnie to pytanie zaskoczyło. Dziś wiem i, jak dla wielu, jest to dla mnie oczywiste, że sądy, same będąc jedną z władz, są też po to, by pozostałe władze kontrolować. Że prócz rozpatrywania milionów różnych codziennych spraw obywateli kontrolują też organy władzy. W największym skrócie sądy konstytucyjne – władzę ustawodawczą, sądy administracyjne – władzę wykonawczą, a sądy powszechne – wszystkie władze w zależności od rodzaju sprawy.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Jean (2017-03-04 16:31) Zgłoś naruszenie 10

    Co to za fabryka, skoro kończy ja kilkudziesięciu aplikantów? Wymiar sprawiedliwości potrzebuje rocznie około 300 sędziów. Po co trzymać Kssip vel. Duraczówke, skoro nie może wykształcić wszystkich sędziów? Cały ten bój służy odsunięciu asystentów od zawodu, żeby można była obsadzić etaty adwokata mi i radcami w partii rządzącej. Nikt o tym nie mówi,ale prezydent ma w nowej ustawie dostawać dwóch kandydatów do wyboru. Jak aplikant mu się spodoba też nie zostanie sędzia. To.ma by Dobra Zmiana?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama