Do pomysłów ministerstwa ostrożnie podchodzą sędziowie. Zwracają uwagę, że nowe zasady mogą skomplikować ich pracę. Nieprawidłowości zaś, z jakimi resort chce walczyć, zostały już wyeliminowane poprzez dokonanie w 2016 r. korekt w regulaminie urzędowania sądów powszechnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 925 ze zm.).

Przyśpieszenie czy raczej wydłużenie?

Najwięcej kłopotów może sprawić wprowadzenie ogólnej zasady niezmienności składów orzekających. Obecnie obowiązuje ona tylko w procedurze karnej. Jak tłumaczy Ministerstwo Sprawiedliwości, „raz wylosowany skład sądu nie powinien ulegać zmianie do zakończenia sprawy; dziś w wielu przypadkach nowemu sędziemu w wydziale przydziela się sprawy już rozpoczęte przez innych sędziów – ze szkodą dla sprawności postępowania”.

– Ta propozycja, niczym medal, ma dwie storny. To prawda, że sędziowie nie będą musieli zapoznawać się od początku ze sprawami rozpoczętymi przez swoich kolegów i dzięki temu będą mogli lepiej skupić się na pracy. Z pewnością da to więc poczucie większej stabilności. Ale, jak zwraca uwagę wielu sędziów cywilistów, skutkiem zmiany będzie także to, że gdy sędzia pójdzie na dłuższe zwolnienie czy też odejdzie ze służby, to jego sprawy trzeba będzie rozpoczynać od początku – komentuje Mariusz Królikowski, sędzia Sądu Okręgowego w Płocku. Rozwiązanie może więc mieć także negatywne skutki.

Duże znaczenie może mieć przy tym fakt, że sądy, zwłaszcza cywilne, są mocno sfeminizowane. W wielu wydziałach większość stanowią młode kobiety. Jak można przypuszczać, w którymś momencie zostaną matkami i pójdą na urlop macierzyński. Istnieje więc uzasadnione przypuszczenie, że planowane zmiany doprowadzą do skutków, z jakimi resort chciał walczyć – negatywnie odbiją się na sprawności postępowań cywilnych.

Wyimaginowane problemy

Wątpliwości rodzi również zapowiedź wprowadzenia losowego przydziału spraw. Resort przekonuje, że ma to być gwarancja bezstronnego rozpatrywania, ale środowisko pozostaje sceptyczne. Wskazuje, że przy przydzielaniu spraw pierwiastek losowości występuje już obecnie. Od 2016 r. obowiązuje nowy regulamin urzędowania sądów powszechnych, który wprowadził zasadę kończącą z samowolą przewodniczących wydziałów przy rozdzielaniu pracy pomiędzy sędziami (szczegóły w grafice obok).

– Sprawy są przydzielane według kolejności ich wpływu do wydziału. Zanim ta zasada została wprowadzona w życie, rzeczywiście bywały przypadki, kiedy to przewodniczący wydziałów tworzyli dla siebie łatwiejsze referaty, dzięki czemu ich praca w statystykach wypadała lepiej. Teraz jednak jest to już niemożliwe – tłumaczy sędzia Królikowski.

– Trzeba również pamiętać, że mamy instytucję wyłączenia sędziego. Jeżeli więc strona postępowania ma wątpliwości i uważa, że orzekający sędzia jest stronniczy, zawsze może żądać odsunięcia go od sprawy – zauważa Krystian Markiewicz, prezes SSP „Iustitia”.

Tajemnicą poliszynela jest, że impulsem do przygotowania tych zmian była sprawa obecnego szefa służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Zbigniew Ziobro niejednokrotnie wskazywał, że w tym przypadku doszło do nadużyć polegających na wyznaczeniu składu orzekającego z pominięciem właściwej kolejki wpływu. Miało to sugerować brak bezstronności Wojciecha Łączewskiego, przewodniczącego składu.

– Pomijając już to, że zarzuty te nijak się mają do rzeczywistości, to nie powinno się zmieniać czegoś, co dobrze działa, tylko z powodu jakiejś jednostkowej sprawy. Zwłaszcza że może to mieć opłakane skutki – uważa Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie.

Środowisko podkreśla, że jeśli składy po wylosowaniu będą miały pozostać niezmienne do samego końca postępowania, to odbije się to negatywnie na organizacji pracy w sądach. – Może doprowadzić do nierównomiernego obłożenia sędziów pracą – ostrzega Krystian Markiewicz. I tłumaczy, że może zdarzyć się tak, że sędzia będzie miał wyjątkowego pecha i 10 razy z rzędu zostaną mu w drodze losowania przydzielone wielotomowe, skomplikowane sprawy. – Dlatego musi istnieć jakiś wentyl bezpieczeństwa, pozwalający przewodniczącym reagować na takie przypadki – zwraca uwagę sędzia.

Z zapowiedzi resortu wynika, że losowania dokonywać będzie program komputerowy, a stosowany przez niego algorytm ma zapewniać równomierne obciążenie sędziów obowiązkami.

DGP zapytał ministerstwo, czy również dostrzega niebezpieczeństwa, na jakie wskazuje środowisko sędziowskie, i czy są to obawy uzasadnione. Do czasu zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi.