statystyki

Zoll: Po likwidacji Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego złapaliśmy drugi oddech

autor: Paulina Szewioła17.01.2017, 08:36; Aktualizacja: 17.01.2017, 09:18
prawo

Komisja kodyfikacyjna była zawsze wąskim ciałem. Wielokrotnie toczyły się dyskusje dotyczące jej składu personalnego.źródło: ShutterStock

Ruch akademicki, który zastąpił Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego, jest w pełni niezależny. To uwalnia nas od moralnych dylematów, co z uwagi na sytuację polityczną można robić, a czego nie – mówi prof. Fryderyk Zoll

Reklama


Podczas jednej z konferencji naukowych powiedział pan, że nie żałuje, iż Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego została rozwiązana. Bo w jej miejsce powstało coś lepszego, a mianowicie ruch akademicki, który ma być platformą współpracy katedr w zakresie kodyfikacji prawa cywilnego. Prace w ramach tej nieformalnej struktury już się toczą. Czy taka formuła się sprawdza?

Komisja kodyfikacyjna była zawsze wąskim ciałem. Wielokrotnie toczyły się dyskusje dotyczące jej składu personalnego. Dywagowano, kto powinien się w niej znaleźć. Poza tym z wielu względów współpraca w ramach KKPC w dotychczasowym modelu byłaby niemożliwa. Ruch akademicki jest z kolei taką płaszczyzną, która stwarza szansę na szerszą akademicką legitymację prac nad kodyfikacją prawa cywilnego. To prawdziwa platforma wymiany myśli i pole do debaty nad rozważnymi i długotrwałymi zmianami.

Czy nie obawia się pan jednak, że taka inicjatywa, pozbawiona organizacyjnego i finansowego wsparcia, może spowolnić tempo prac?

Czas nas nie goni. Osobiście nie widzę potrzeby bardzo szybkiej kodyfikacji. Mogłoby to wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Kodyfikacja po prostu wymaga czasu. Oczywiście KKPC przez to, że mogła sobie pozwolić na taką sformalizowaną, regularną pracę, załatwiała pewne kwestie szybciej, ale miało to też swoje koszty. Przez to, że projekty nie przechodziły przez szerokie forum dyskusyjne, były z różnych powodów atakowane. Czasami zasadnie, ale często niesłusznie. Liczę więc na to, że efekt końcowy naszych prac będzie o wiele łatwiej zaakceptować. Spodziewam się też, że uda się nam zauważyć o wiele więcej problemów, których tak wąskie grono nie byłoby w stanie dostrzec. Liczba zagadnień, które wymagają uregulowania, jest tak ogromna, że mała grupa mogłaby okazać się mniej efektywna. Z kolei dzisiaj powołanie w ramach struktury rządowej szerokiego zespołu ekspertów nie byłoby realne. Nasz ruch przez to, że jest w pełni niezależny, uwalnia nas również od moralnych dylematów, co można robić, a czego nie z uwagi na sytuację polityczną. Dlatego ten głęboki oddech, który możemy wziąć, służy całej sprawie. Nie oznacza to jednak wyhamowania prac.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama